Przeskocz do treści

O co w tym wszystkim chodzi?


Wszystko zaczęło się od alergii.

Przyszła znikąd, i od kilkunastu lat co jakiś czas się ujawnia. To, co mnie uczula, jest całkiem nietypowe: czerwone wino, piwo – to jeszcze można znieść, zawsze pozostają białe trunki, ale najbardziej uciążliwe są promienie UV, bo tych już ciężej unikać. Objawem jest bolesny obrzęk twarzy, a pojawia się niespodziewanie, bez żadnych ostrzeżeń.

Dolegliwość ta jest niezwykle uciążliwa. Nie dosyć, że wyglądam jak nieodrodna córka Frankensteina, to na dodatek popadam w stan iście depresyjny. Najchętniej zawinęłabym się w białe prześcieradło i udała w kierunku najbliższego cmentarza.

To też stało się owego pamiętnego lipcowego dnia. Obudziłam się rano i nie wiedzieć czemu nie byłam w stanie otworzyć oczu. Doczłapałam się do lustra, które nie okazało się dla mnie łaskawe, gdyż monster, który pojawił się po jego drugiej stronie nie przypominał mnie w żadnym calu.

Ale cóż, nie raz to pierwszy ani ostatni… W akcie desperacji wysłałam męża i dzieci na wycieczkę, a sama położyłam się na kanapie i przez trzy godziny użalałam się nad sobą. Kiedy wyczerpałam już cały koszyk żalu i rozpaczy i z rezygnacją oglądałam się po pokoju, wpadła mi w oko książka Sabine Wacker, „Głodówka zasadotwórcza”, dana w prezencie i przynajmniej od dwóch lat leżąca nieprzeczytana na półce.

Otwieram książkę i czytam: „Istnieje wiele chorób towarzyszących zakwaszeniu organizmu. Na uwagę zasługują tu szczególnie alergie. Obecnie poznano już wiele sposobów ich leczenia, jednak najbardziej efektywne okazało się odkwaszenie organizmu.” I nagle olśnienie, znalazłam ratunek. Czy w niego wierzyłam? Tonący brzytwy się chwyta, a zrozpaczony czyta książki o eksperymentalnych dietach.

I tak to się zaczęło. Na dietę przeszłam natychmiast. Zaraz po tym pociągnęłam za sobą męża, a po pół roku - całą bliską rodzinę i wielu znajomych. Ale o tym później.

Na czym to polega

Dieta zwana "głodówką zasadotwórczą", a przeze mnie i znajomych po prostu "dietą zasadową", to metoda odkwaszania organizmu, opracowana przez Sabine Wacker, którą często będę tu cytować. Normalnie  pierwszą rzeczą, którą bym powiedziała, to "idźcie proszę, sprawcie sobie kopię", ale niestety książka dostępna jest już tylko w języku niemieckim...

Dieta ta zakłada, że nasze organizmy cierpią przez niewłaściwą dietę i przebiałkowanie, co powoduje zakwaszenie organizmu. Wacker proponuje wyeliminowanie z diety produktów, które to powodują - mięsa, ryb, jaj, mleka i jego przetworów, makaronu, białego ryżu, słodyczy, kawy, herbaty i wielu innych, które spiszę i opublikuję w osobnym poście dla ułatwienia Wam życia. W zamian za to wprowadza w naszą szarą codzienność trochę warzywno-owocowego koloru, gdyż to głównie warzywa i owoce w procesie trawienia zmieniają się w związki o odczynie zasadowym.

Generalnie jest to dieta całkowicie wegańska i ma kilka prostych zasad:

  • zaczynamy od oczyszczenia jelit, stosując dowolne herbatki przeczyszczające (obiecuję, to najdrastyczniejszy krok!)
  • pijemy dużo wody niegazowanej z cytryną
  • odstawiamy zupełnie kawę oraz wszystkie herbaty - herbatki ziołowe można pić bez ograniczeń (pokrzywa, melisa, mięta, rumianek itd.), ale staramy się, żeby nie były zbyt mocne
  • jemy owoce - najlepiej do południa
  • jemy wszystkie warzywa w dowolnej postaci - surowe, gotowane, pieczone i smażone na niewielkiej ilości oleju
  • stosujemy oleje wytłaczane na zimno - szczególnie polecany olej lniany
  • zjadamy wszelakie kiełki w dowolnej ilości, tak samo ziarna słonecznika, dyni itp.
  • niedobór słodyczy zwalczamy suszonymi owocami (najlepiej suszone domowy sposobem, bez cukru i konserwantów)
  • jemy jednorazowo niewielkie porcje wolno, dokładnie przeżuwając
  • ostatni posiłek spożywamy nie później niż o 18:00

Podstawowym celem tej oto diety jest poprawa stanu zdrowia, a cudownym efektem ubocznym - utrata wagi ciała. I tu uwaga drogie panie – mężczyźni mają łatwiej... zdecydowanie szybciej chudną. Dieta zakłada 1- lub 2-tygodniowy przebieg, ale im więcej zasadotwórczych potraw wprowadzimy do swojego codziennego życia, tym lepiej!

Mój blog skupiać się będzie głównie na przepisach opartych o zasady tej diety, nie informacji o samej diecie, gdyż co by tu dużo mówić - nie jestem ani jej twórcą, ani lekarzem. Mam nadzieję, że nawet jeśli nie jesteście gotowi na wprowadzenie takich zmian do swojego stylu życia, to moje przepisy - oparte na zasadach diety zasadowej - wam posmakują.
A teraz do dzieła!